|
Historia działania
stabilizowanego tlenu.
Pewnego dnia Jim Humble zgodził się na wyjazd do dżungli w Ameryce
Południowej. Był poszukiwaczem złota. Najważniejszą rzeczą, jaką
zabrał ze sobą, która była kluczową w tej historii było kilka
buteleczek stabilizowanego tlenu.
Picie wody
występującej w dżungli jest niebezpieczne. W Ameryce Północnej woda z
szybko płynących strumieni jest zazwyczaj zdatna do picia, ale w
dżungli, bez względu na to, jak szybko płynie strumień, woda nie
nadaje się do bezpośredniej konsumpcji.

Jima Humbla fragmenty
książki pt:
"Przełom Cudowny Suplement Mineralny Odkrycie XXI wieku".
|
 |
"Wielu ludzi mówiło mi, że tlen zawarty w stabilizowanym
tlenie oczyszcza wodę zabijając zawarte w niej patogeny, zwłaszcza gdy
pozostawi się ją jego działaniu przez noc. Kiedyś przeprowadziłem test w laboratorium.
Potraktowałem zaczerpniętą ze ścieków wodę stabilizowanym tlenem i
okazało się, że wszystkie znajdujące się w niej patogeny zostały
zabite. Byłem więc przekonany, że będę mógł oczyszczać wodę do
picia w dżungli. Ze stabilizowanym tlenem miałem styczność już
wcześniej. Jeden z moich przyjaciół, który mieszkał niedaleko Las
Vegas, używał go dosyć często do leczenia swoich zwierząt. Podawał go
w wodzie swoim kurom, aby utrzymać je w dobrym zdrowiu, a także swoim
psom. Jednemu z nich wstrzyknął go nawet do żyły, kiedy ten
zachorował... i pies wyzdrowiał w ciągu kilku godzin. |
Celem
wyprawy była Gujana, nazywana dawniej Gujaną Brytyjską, która leży na
południe od Wenezueli na wschodnim wybrzeżu Ameryki Południowej. Była
połowa roku 1996. Droga do interioru zajęła nam dwa dni. Nazajutrz
rano załadowaliśmy wszystko na łodzie i popłynęliśmy w górę odnogi
rzeki Cuyuni.
Wybuch malarii
Macie więc państwo
pojęcie, jak głęboko w dżungli znaleźliśmy się. Kilka dni później,
kiedy dwaj nasi ludzie zachorowali na malarię, bardzo się
zaniepokoiliśmy. Zapewniano nas, że w tych okolicach nie występuje
malaria i w rezultacie nie zabraliśmy ze sobą lekarstw na nią.
Natychmiast wysłałem dwóch ludzi do najbliższego obozu poszukiwaczy
złota w nadziel, że będą tam mieli leki na malarię. To znaczyło
czekanie przez dwa dni, a w przypadku gdyby nie mieli tam tych
lekarstw, do ich powrotu musiałoby upłynąć co najmniej sześć dni. Nie
mieliśmy wyjścia i musieliśmy się z tym pogodzić.
Biorąc pod uwagę to,
co wiedziałem na temat stabilizowanego tlenu, że zabił wszystkie
patogeny w wodzie, pomyślałem, że może poradzi sobie także z materią.
Usiadłem przy chorych mężczyznach i zapytałem ich, czy byliby
zainteresowani wypróbowaniem tego "zdrowotnego napoju" z Ameryki. Byli
mocno chorzy i bardzo cierpieli. Leżeli w hamakach, trzęsąc się z
zimna i jednocześnie cierpiąc z powodu bardzo wysokiej gorączki. Mieli
silne bóle głowy, bóle mięśni i stawów, mdłości, biegunkę i wymioty.
Byli gotowi zgodzić się na wszystko, co mogłoby im pomóc, i przystali
na moją ofertę. Dałem im do wypicia sporą dawkę stabilizowanego tlenu
rozpuszczonego w wodzie. To było jedyne, co można było w tej sytuacji
zrobić, czekając na powrót robotników wysłanych po lek. Po godzinie
ich dreszcze ustały, ale to jeszcze niewiele znaczyło, ponieważ w
malarii dreszcze pojawiają się i ustępują, tym niemniej wyglądali
trochę lepiej. Cztery godziny później wstali, żartując ze swojego
złego samopoczucia, i usiedli do kolacji przy stole. Nazajutrz rano
dwaj kolejni mężczyźni dostali malarii. Przyjęli takie same dawki
stabilizowanego tlenu i około południa nie odczuwali już żadnych
dolegliwości. Wszyscy byliśmy zdziwieni.
Nadal szukałem
złota, podróżując po dżungli. Gdziekolwiek docierałem, leczyłem ludzi
chorych na malarię (a czasami na tyfus brzuszny). Chociaż
stabilizowany tlen działał tylko w 70 procentach przypadków, to jednak
wystarczyło, abym stał się dosyć sławny w dżungli.
W czasie pierwszej
wyprawy do dżungli w drodze powrotnej do miasta dotarliśmy do
górniczego kompleksu. Jeden z górników siedział przy stole i wyglądał
na bardzo chorego. Zapytałem go, co mu jest, i w odpowiedzi
usłyszałem, że czeka na łódź, która ma go stamtąd zabrać. Powiedział,
że cierpi na tyfus i malarię. Napomknąłem o moim stabilizowanym
tlenie, który określiłem jako "napój zdrowotny", i zgodził się go
spróbować. Kiedy wracałem z miasta, podbiegł do mnie, złapał mnie za
rękę i potrząsał nią. Powiedział, że już kilka godzin po moim
odjeździe poczuł się lepiej i że nie musi już wracać do miasta.
Zostawiłem mu małą buteleczkę z kroplami, podobnie jak w kilku innych
miejscach w dżungli.
Jest wiele podobnych
do tej, pozytywnych historii, ale, niestety, było też wielu ludzi,
którym stabilizowany tlen wówczas nie pomógł. Mimo wszystko była to
kuracja dająca znacznie lepsze wyniki niż lekarstwa na malarię. Ludzie
przebywający na terenach malarycznych nie mogą sobie pozwolić na
przyjmowanie leków zapobiegawczych (antybiotyki), ponieważ po jakimś
czasie zawsze pojawiają się niekorzystne efekty uboczne.
Gdziekolwiek
docierałem, leczyłem ludzi chorych na malarię (a czasami na tyfus
brzuszny). Chociaż stabilizowany tlen działał tylko w 70 procentach
przypadków, to jednak wystarczyło, abym stał się dosyć sławny w
dżungli. Byliśmy sławni, po czym rząd rzucił na nas bombę. Minister
zdrowia wezwała nas na rozmowę i oświadczyła nam, że jeśli sprzedamy
nasz roztwór jeszcze jednej osobie, trafimy do więzienia, którego
raczej nie polubimy. Tak przedstawia się zasadnicza historia odkrycia
mówiącego, że stabilizowany tlen czasami leczy malarię. Jest to
zarazem początek mojej historii. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, jak
cudownym środkiem jest stabilizowany tlen.
Kilka dni później
pojawiły się u mnie pierwsze objawy malarii. Najwcześniejszym
symptomem jest lekka niestrawność w czasie posiłku. Nikomu nie
powiedziałem, że przeprowadzam na sobie test. Byłem już bardzo chory.
Kiedy przylecieliśmy do Georgetown, wsadzili mnie do taksówki i
zawieźli prosto do szpitala. W szpitalu czekałem kilka godzin na
badanie krwi. Z całą pewnością miałem objawy malarii, Lekarz
oświadczył mi, że badanie krwi potwierdziło, iż jestem na nią chory.
Byłem pacjentem leczonym ambulatoryjnie, więc dał mi małą buteleczkę
pastylek na malarię. Oczywiście nie przyjmowałem ich. Zamiast tego
wziąłem dużą dawkę mojego własnego lekarstwa (stabilizowany tlen). Po
kilku godzinach poczułem się znacznie lepiej. W moim przypadku to
działało. Aby zakończyć tę sprawę, poszedłem jeszcze raz do szpitala i
ponownie zrobiłem badanie krwi, które dało tym razem ujemny wynik na
malarię. Byłem szczęśliwy! Byłem pierwszym pacjentem, który miał
wykonane badanie krwi przed i po przyjęciu stabilizowanego tlenu.
Uznałem, że wynalazłem lekarstwo na malarię.
Pod koniec roku 1997
wróciłem do Stanów Zjednoczonych. Zaprzyjaźniłem się z pewnym facetem
z Tanzanii, który był przewodnikiem wypraw safari. Chciałem, aby
wypróbował stabilizowany tlen na chorych na malarię w Tanzanii. Ten
dar opłacił się, ponieważ Moses zaczął podawać mój roztwór zgodnie z
moimi instrukcjami znanym sobie ofiarom malarii z jego terenu. Wkrótce
okazało się, że ludzie szybko odzyskują zdrowie, jednak i tym razem
nie wszyscy. Miał przyjaciela doktora, któremu opowiedział o
stabilizowanym tlenie (wówczas nazywaliśmy go Humble Health Drink).
Posłałem temu lekarzowi dwie butelki i odwrotną pocztą otrzymałem
odpowiedź, w której stwierdził, że nie rozumie, w jaki sposób słona
woda może pomóc w przypadkach malarii. Odpisałem mu: "Proszę
spróbować, a się pan przekona". Spróbował i był bardzo zdziwiony. No i
wszystkich swoich pacjentów chorych na malarię zaczął leczyć rym
roztworem.

Badania chemiczne
Dowiedziałem się, że
po raz pierwszy prace nad nim rozpoczął w roku 1926 w Niemczech dr
William F. Koch. Używał go w przypadkach umysłowo opóźnionych dzieci,
uważając, że stabilizowany tlen wytwarza nietoksyczny tlen identyczny
z wytwarzanym w procesie oddychania. Dr Koch stosował swoją metodę
przez następnych dziesięć lat, wierząc, że w ten sposób zwiększa ilość
tlenu w mózgu upośledzonych dzieci.
*
Dr Otto Wrtburg
już wtedy przeprowadzał swoje doświadczenia na kilkudziesięciu różnych
zwierzętach. Pozbawiał zwierzęta właściwej ilości tlenu. W sytuacji
zbyt małej podaży tlenu komórka zwraca się po inne źródło energii, by
podtrzymać funkcje niezbędne do życia. Najczęściej w takim przypadku,
komórki rozkładają glukozę w procesie beztlenowej fermentacji. Komórki
zaczęły czerpać tlen z fermentacji cukru. W wyniku tego zjawiska
powstał dodatkowo kwas mlekowy zakwaszający organizm i osłabiający
Twoje samopoczucie. W efekcie powstały niepożądane związki chemiczne i
w ten sposób został zaburzony metabolizm komórkowy, co może dać
podłoże do rozwoju cukrzycy.
W tym czasie oraz w okresie powrotu do stanu zdrowia, cała grupa
osłabionych komórek traci swoją naturalną zdolność do samoobrony.
Takie komórki pozostają bezbronne wobec wirusów, grzybów, bakterii i
innych czynników chorobotwórczych.
Nadmiar kwasu mlekowego u doświadczalnych zwierząt spowodował
dodatkowe trudności z powrotem do przyswajania tlenu z atmosfery i w
efekcie powodował wynaturzenie się komórek oraz ich przetwarzanie się
w komórki rakowe. Po swoich doświadczeniach ze
stabilizowanym tlenem, znany
biochemik Otto Wartburg, laureat Nagrody Nobla z
1931 roku głosił:
"Nie znam
choroby, u podstaw której nie leżałoby niedotlenienie komórek"
Otto Heinrich Warburg (ur. 8 października 1883 w Freiburgu,
Baden, zm. 1 sierpnia 1970 w Berlinie) – biochemik niemiecki, syn
Emila Warburga, laureat
Nagrody Nobla z dziedziny fizjologii i medycyny w roku 1931 za
odkrycie budowy i działania enzymów oddechowych.) Od 1915 profesor
Uniwersytetu w Berlinie, od 1930 dyrektor Kaiser-Wilhelm-Institut für
Zellphysiologie w Berlinie-Dahlem. Od 1934 członek Towarzystwa
Królewskiego Royal Society w Londynie.
Badał procesy oddychania komórkowego, grup prostetycznych enzymów
flawinowych i dehydrogenaz, enzymów oddechowych (tzw. oddechowy enzym
Warburga, cytochromy) oraz mechanizm oddychania tkanek rakowych.
Dokonał ważnego odkrycia roli witaminy (PP i B2) w dziedzinie procesów
fizjologii komórek nowotworowych i odkrył enzymy oddechowe w żywych
komórkach, określił ich budowę i działanie, za co otrzymał w 1931
Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.
Profesor Otto Warburg już na początku poprzedniego wieku stwierdził,
że osłabiony układ immunologiczny i zła przemiana materii prowadzą do
powstawania komórek nowotworowych w organizmie człowieka.
Udowodnił on, że rozwój raka
jest procesem anaerobowym (proces biochemiczny
odbywający się w organizmach bez udziału tlenu pochodzącego z
atmosfery, np. fermentacja czy glikoliza).
Twierdził, że: komórki
nowotworowe odżywiają się glukozą, a nie tlenem, jak komórki
zdrowe. Spożycie cukru przeto
podnosi poziom glukozy i
dostarcza paliwa selektywnie zużywanego przez
komórki nowotworowe.
***********************
Stabilizowany tlen
zawitał do Stanów Zjednoczonych około roku 1930.
Po latach ci, którym
udało się odtworzyć formułę
dr William F. Koch,
zaczęli dodawać go do różnych produktów, sądząc, że jest to użyteczny
dla organizmu rodzaj tlenu.
Znalazłem jedną
firmę, która podawała instrukcje używania stabilizowanego tlenu.
Pisali w nich, że po dodaniu kilku kropel do szklanki wody.
Stabilizowany tlen staje się niestabilny - stąd nie należy zwlekać z
wypiciem roztworu dłużej niż godzinę. Wydało mi się to interesujące.
Stabilizowany tlen jest stabilny ze względu na jego wysoką zasadowość.
Kiedy do szklanki wody doda się kilka jego kropel, jego zasadowość
zostaje zneutralizowana przez wodę i zawarte w nim jony stają się
niestabilne. Tak więc chodzi o to, jak sprawić, aby działo się to
szybciej? Po wypróbowaniu wszystkich mineralnych i organicznych kwasów
ustaliłem, że najlepiej działa organiczny kwas octowy, który w
rozcieńczonej postaci znamy jako ocet. Użyłem dziesięciu kropel, ale
już wtedy zdawałem sobie sprawę, że należy zastosować więcej. Po
dodaniu dwudziestu kropel stabilizowanego tlenu do szklanki wody,
postanowiłem dodać jeszcze trochę octu, ponieważ zawiera on kwas
octowy, o którym wiedziałem, że jeszcze bardziej od wody zmniejszy
zasadowość stabilizowanego tlenu.
W tym czasie moi
przyjaciele w Afryce trochę już mi wierzyli i zgodzili się
przeprowadzić dalsze próby. Zaczęli od zastosowania poprawionej
receptury obejmującej 20 kropel stabilizowanego tlenu i łyżeczkę do
herbaty octu na szklankę wody. Po odczekaniu 24 godzin podali tak
przygotowany roztwór kilku pacjentom, którym nie pomógł stabilizowany
tlen przygotowany według poprzedniej receptury. Kuracja z
zastosowaniem octu i odczekaniem 24 godzin okazała się skuteczna we
wszystkich przypadkach.
Potem doszło do
małego przełomu. Zrezygnowałem ze stosowania wody i do czystej,
suchej, pustej szklanki wlałem po prostu 20 kropel stabilizowanego
tlenu i trzy łyżeczki octu. Potem pokręciłem szklanką, żeby zamieszać
zawartość. Działało i to w ciągu trzech minut! Kiedy dodałem do niej
dwie szklanki wody, nastąpiło rozcieńczenie, ale smak był okropny.
Próbowałem różnych soków w celu poprawienia smaku. Po wypróbowaniu
wielu soków i napojów zdecydowałem się na zwykły sok z jabłek bez
dodatku witaminy C."

Ostateczna receptura
"Przekazałem te
wyniki do Tanzanii i zaczęli stosować tę nową procedurę. Dodawali
łyżeczkę octu, stosowali pokrywkę i czekali dwie godziny przed
podaniem mieszaniny ofiarom malarii. Wynik za każdym razem był
pozytywny. Nie było żadnych niepowodzeń. Wszystko to wydaje się
obecnie łatwe, ale ja musiałem wykonać ponad 1000 różnych testów w
czasie jednego roku, aby te "proste" rzeczy ustalić.
Zwykle miałem do
czynienia z ludźmi, którzy chcieli wyzdrowieć i zgadzali się
wypróbować roztwór po tym, jak sam przetestowałem go na sobie. Nie
przechodziłem z dawki 10 kropel stabilizowanego tlenu od razu do 120
kropel, ale dochodziłem do niej stopniowo i po godzinie stosowałem
następne 120 kropel. Robiłem to rzadko i do momentu, kiedy odkryłem,
co powoduje ustąpienie choroby. To nie jest lekarstwo, ale mineralny
suplement, a ja nie jestem lekarzem, ale wynalazcą. Nie wiem, jak
brzmi przysięga Hipokratesa. i nie próbuję leczyć, to należy do
lekarzy. Moim celem było wynalezienie bezpiecznej kuracji na malarię,
odkąd doszedłem do wniosku, że jest to możliwe* i zrobiłem to. Uważam,
że nigdy nikogo na nic nie naraziłem i osobiście wyleczyłem ponad 2000
ludzi. Leczeniu poddano ogółem ponad 75000 przypadków malarii i robili
to głównie ludzie, których tego nauczyłem. Poddani kuracji pacjenci
zostali wyleczeni i nie doszło wśród nich do żadnego przypadku zgonu.
W normalnych warunkach należałoby się spodziewać około 300 zgonów.
Kiedy mówię "wyleczeni" rozumiem przez to, że ci ludzie wstali,
uśmiechnęli się, włożyli ubranie i wrócili do pracy. O ile mi wiadomo,
nie doszło u nich do nawrotów. Czy wykonywaliśmy próby - "podwójnie
ślepe" i "potrójnie ślepe"? Otóż nie. Nie mieliśmy wystarczających
środków."

Odkryta prawda o lekach i leczeniu
"Dopóki ktoś
wykorzystuje mineralny suplement, aby poprawić ludziom .samopoczucie,
nikt go nie krytykuje, dopóki wykorzystuje go, aby poprawić ich
zdrowie, nikt się go nie czepia, ale gdy usiłuje leczyć kogoś z
jakiegoś schorzenia przy jego pomocy, mimo iż jest używany od co
najmniej 80 lat, to już zupełnie inna sprawa. Ktoś taki musi być
lekarzem i wykonać kliniczne próby, musi mieć 100 milionów dolarów na
podwójnie i potrójnie ślepe testy oraz spełnić dziesiątki innych
wymogów. Nikt nie zaoferuje ci pieniędzy - wszyscy tylko mówią, co
musisz zrobić. Ich stosunek do sprawy można wyrazić stwierdzeniem:
"Jak śmiesz leczyć kogoś! Mogą to robić tylko lekarze i farmaceuci".
Nie ma
usprawiedliwienia dla braku badań roztworu od stu lat używanego do
zabijania zarazków chorobotwórczych. Firmy farmaceutyczne nie tylko
nie wykonały badań stabilizowanego tlenu, ale wręcz odmówiły ich
przeprowadzenia, i to wielokrotnie."

Podsumowanie
Roztwór ten nie jest lekiem,
lecz naturalnym środkiem wzmacniającym system immunologiczny. Chodzi
tu o minerał, chloryn sodu NaClO2. Uwodniony chloryn sodu używany jest
do oczyszczania wody, dezynfekcji, w fotografice, farbiarstwie. Jest
to opowieść o odkryciu i opracowaniu przypuszczalnie najbardziej
zdumiewającego wzmacniacza układu immunologicznego, jaki dotąd
odkryto.
Cudowny Roztwór stabilizowanego tlenu z octem wzmacnia system
immunologiczny i nie jest przeznaczony do leczenia określonej choroby
- wzmacnia go do poziomu, który pozwala mu pokonywanie wielu chorób,
często w czasie krótszym niż 24 godziny. I tak na przykład malaria,
jeden z dzisiejszych głównych zabójców ludzi, jest pokonywana z pomocą
tego suplementu zwykle w ciągu zaledwie czterech godzin. Sprawdzono to
w klinicznych próbach przeprowadzonych w Malawi we wschodniej Afryce,
w których za każdym razem udawało się zabić pasożyty malarii bytujące
w organizmie człowieka. Już ponad 75000 ofiar tej choroby przyjęło ten
suplement, co pozwoliło im wrócić do pracy i prowadzić normalne
produktywne życie. Po przyjęciu tego suplementu ludzie cierpiący na
AIDS często w ciągu trzech dni pozbywają się tej choroby, zaś inne
choroby i dolegliwości po prostu znikają. To prawdopodobnie przełom w
przezwyciężaniu takich chorób jak:
AIDS
żółtaczki - wirusowe zapalenie wątroby typu A, B i C
gruźlicy
astmy
BSE (gąbczaste zwyrodnienie mózgu)
malarii
nowotworów - w wielu przypadkach eliminuje chemioterapię i
naświetlanie
cukrzycy - znika po tygodniu
opryszczki
grypy
ptasiej grypy
miażdżycy
infekcji wirusowych i bakteryjnych
pasożytów
pleśniawek
kurzajek
ropni
stanów zapalnych dziąseł
parodontozy
ran i ukąszeń owadów itd.
Źródło:
Fragmenty tekstu z polskiego wydania dwumiesięcznika -
NEXUS (lipiec-sierpień 2008)
Jim Humbla : "Przełom Cudowny Suplement Mineralny
Odkrycie XXI wieku".
Więcej historii i informacji na temat stabilizowanego tlenu proszę
poszukaj tutaj - link:
http://www.faceci.com.pl/tlen_zycie.html
http://www.suplementy-online.eu/details-77.html
http://www.faceci.com.pl/oxymax_tlen.html
***************************************
TLENOWE MAGNESY
http://www.euromentor.org.pl/autoryzacja/subskrypcja_nr4.html
Stabilizowany tlen - Oxymax jest dostępny wyłącznie dla Klubowiczów
CaliVita. Zasady członkostwa tutaj - linki:
http://www.mangostan.pl/konsument.html
http://www.suplementy-online.eu/strona-5.html
ZAMÓWIENIA i FORMULARZE ZAPISU DO KLUBU CALIVITA tutaj -
http://www.zarzyccy.pl/zamowienia.html
|