PEŁNA STORNA W RAMKACH  >>                                           :. STRONA GŁÓWNA  .:.  KLUB CALIVITA .:.  KONTAKT .:

GUZY PIERSI, GUZ SUTKA, NOWOTWÓR SUTKA , MIĘŚNIAKI I INNE GUZKI, TORBIELE, CYSTY

 

ROZDZIAŁ : NOWOTWORY

Istnieją liczne zaburzenia, które mogą prowadzić do powstania torbieli w obrębie sutka, ale większość tych zmian ma charakter łagodny. Nie stwarzając zagrożenia nowotworowego. Wśród nich możemy wymienić torbiele bąblowca tworzone przez tasiemca Echinococcus Multilocularis przenoszonego przez psy, rozwój guzów tłuszczowych i inne lub cysty z powodu przywr. Chociaż zmiany te nie stanowią istotnego zagrożenia, to jednak mogą one powodować objawy bardzo podobne do raka, będąc przyczyną stresów u kobiet. Poza tym nie jest możliwe rozpoznanie ich charakteru bez wykonania odpowiednich badań.

 

 

    Rak piersi - wykrywanie czy oszukiwanie?
 

Co roku rośnie liczba zachorowań na raka piersi, za co częściową winę ponoszą mammograficzne prześwietlenia rentgenowskie, oraz toksyny trafiające do naszego środowiska i żywności.

Każdego października od 1985 roku w każdym telewizorze, na plakatach, a także w reklamach można dostrzec łatwo rozpoznawalny symbol Miesiąca Świadomości Raka Piersi - pętelkę z różowej wstążki, którą kobiety z dumą noszą na swoich strojach. Niezliczone dobroczynne biegi, wycieczki, marsze i inne imprezy przynoszą rocznie 100 milionów dolarów na walkę z postrachem współczesnej kobiety - rakiem piersi. Tak znane firmy jak Avon, Lee Denim i Revlon przyłączają się do organizowanego przez Fundację Susan G. Komen tzw. Wyścigu dla kuracji (Race for The Cure) i Spaceru Dla Nadziei (Walk for Hope) szpitala City of Hope w Los Angeles. Do udziału w zbiórkach kaptuje się również popularne gwiazdy.

Co roku w USA wykrywa się raka piersi u 180 000 kobiet, z których ponad 44 000 umiera na tę chorobę. USA mają jeden z najwyższych na świecie współczynników zapadalności na raka piersi.

 


Pięćdziesiąt lat temu ryzyko zachorowania na raka piersi w ciągu całego życia kobiety wynosiło jeden do dwudziestu, teraz-jeden do ośmiu. Krótko mówiąc, tak zwana Wojna z rakiem nie zrobiła żadnego wrażenia na epidemii raka piersi, która rozprzestrzenia się w najlepsze, przy czym współczynnik zapadalności na tę chorobę wzrasta o 1% rocznie.

Od roku 1995, kiedy to Narodowy Instytut Raka (National Cancer Institute) stwierdził, że rak piersi jest chorobą, której w żaden sposób nie można zapobiec, motto Miesiąca Świadomości Raka Piersi brzmi - wczesne wykrycie jest twoją najlepszą ochroną. Amerykańskie Stowarzyszenie Rakowe (American Cancer Society w skrócie ACS) wystąpiło z podobną informacją w roku 1997, ogłaszając, że nie ma realnych sposobów zapobiegania rakowi piersi, poza jego wczesnym wykryciem. Dlatego też mammografy znalazły się na pierwszej linii obrony.

KONFLIKT INTERESÓW

Inicjatorem i głównym sponsorem Miesiąca Świadomości Raka Piersi w roku 1985 była firma Zeneca Pharmaceuticals, znana obecnie jako AstraZeneca. AstraZeneca to firma, która produkuje kontrowersyjny i szeroko stosowany lek na raka piersi Tamoxifen. Wszystkie reklamy w telewizji, radio i prasie są opłacane i muszą być zatwierdzone przez AstraZeneca. Dużo mniej znany jest natomiast fakt, że AstraZeneca produkuje też chemiczne środki ochrony roślin. Jeden z jej produktów, chloroorganiczny pestycyd Acetochlor, uznany został za jeden z czynników powodujących raka piersi. Jej fabryka chemiczna położona w Perry w stanie Ohio jest poważnym źródłem potencjalnie rakotwórczych zanieczyszczeń. W roku 1996 wypluła do atmosfery 24 tony substancji uznanych za kancerogeny.

Przez cały Miesiąc Świadomości Raka Piersi panuje głuche milczenie na temat rakotwórczego działania herbicydów, pestycydów, różnych toksycznych chemikaliów i tworzyw sztucznych. Czyżby przyczyny alarmującego wzrostu zachorowań na raka piersi były takie tajemnicze?

A może wygodniej jest się skupić na leczeniu choroby, ignorując jej przyczyny?

Rzecz w tym, że gdyby ludzie dowiedzieli się, że fabryki i produkty chemiczne AstraZeneca są współodpowiedzialne za epidemię raka piersi, z pewnością zaszkodziłoby to jej kampanii reklamowej. Wielu ekspertów już 40 lat temu przepowiadało, że ilość zachorowań na raka będzie rosnąć, widząc przyczynę w lawinowym wzroście używania syntetycznych chemikaliów.
Od roku 1940 do wczesnych lat osiemdziesiątych, produkcja syntetycznych chemikaliów wzrosła 350 razy. Do środowiska trafiły miliardy ton nieistniejących wcześniej substancji. Zaledwie 3% z 75000 związków chemicznych było badanych pod kątem bezpieczeństwa. Te toksyczne bomby z opóźnionym zapłonem są wszędzie - w wodzie, powietrzu i żywności. Znajdują się też w miejscu pracy, szkole, środkach czystości, oraz kosmetykach.

Amerykańskie Stowarzyszenie Rakowe (ACS) założono w roku 1913 przy wsparciu rodziny Rockefellerów. W jego władzach od dawna zasiadają przedstawiciele przemysłu chemicznego i farmaceutycznego.
Dr med. Samuel Epstein, profesor medycyny pracy i medycyny środowiskowej w Szkole Zdrowia Publicznego Uniwersytetu w Illinois powiedzia ł- ACS ma również bliskie powiązania z przemysłem mammograficznym. Pięciu rentgenologów było prezydentami ACS. Każde działanie ACS odzwierciedla interesy dużych producentów sprzętu mammograficznego, w tym takich firm jak Siemens, DuPont, General Electric, Eastman Kodak i Piker.

Czy może to mieć coś wspólnego z faktem, że ostatnie sprawozdanie Amerykańskiego Stowarzyszenia Rakowego dotyczące zapobiegania nowotworom nie wspomina w ogóle o czynnikach środowiskowych, albo bezpieczniejszych metodach wykrywania nowotworów?

Dr Epstein bardzo ostro atakuje rakowy establishment - zachorowalność na nowotwór wzrosła na przestrzeni minionych dekad do rozmiarów epidemii, podczas gdy nasza zdolność leczenia większości jego rodzajów praktycznie się nie zmieniła. Pomijając istotną rolę tytoniu, są jeszcze inne ważne i od dawna znane przyczyny tej epidemii, które wiążą się z nieświadomym i możliwym do uniknięcia kontaktem ze znajdującymi się w powietrzu, wodzie itd. kancerogenami. Mimo to rakowy establishment jest skoncentrowany na kontroli skutków - diagnozowaniu i leczeniu - oraz na podstawowych badaniach molekularnych, traktując zapobieganie z nie zawsze życzliwą obojętnością. Rozważania nad tym brakiem równowagi wskazują na istnienie konfliktu interesów z wielomiliardowym przemysłem leków przeciwnowotworowych.

TOKSYCZNY TAMOXIFEN (TAMOXYFEN)

Być może moglibyśmy wybaczyć firmie Zeneca powiązania z rakotwórczymi chemikaliami, odkąd wynalazła i opatentowała najpopularniejszy lek przeciw nowotworowi piersi Tamoxifen, wytwarzany pod nazwą Nolvadex. A może jednak nie. Ten wysoce zyskowny lek daje jej rocznie pół miliarda dolarów dochodu. 16 maja 2000 roku, New York Times doniósł, że Narodowy Instytut Zdrowia i Środowiska dopisał 14 nowych substancji do listy znanych kancerogenów. Jedną z nich był Tamoxifen! To oficjalne stanowisko potwierdziło tylko to, co było już od dawna wiadome. W maju 1995 roku, założony przez Proposition 65 komitet ekspertów z Kalifornii poinformował społeczeństwo, że stosowanie Tamoxifenu może powodować nowotwór śluzówki macicy. Zeneca Pharmaceuticals nie skomentowała tego odkrycia. Wiadomo jest, że Tamoxifen wywołuje nowotwór macicy, nowotwór wątroby, nowotwór żołądka, nowotwór okrężnicy i odbytu. Już po 2-3 latach stosowania, Tamoxifen powiększa zapadalność na raka macicy od 2 do 3 razy. W przypadku nowotworu macicy stosowana jest histerektomia, czyli jej usunięcie. Substancja ta zwiększa poza tym ryzyko udaru, zakrzepów krwi, uszkodzenia oka, nasila także objawy menopauzy i depresji. Jednak najbardziej szokujący jest fakt, że Tamoxifen zwiększa ryzyko nowotworu piersi! Magazyn Science opublikował wyniki badań Centrum Medycznego Uniwersytetu Duke z roku 1999, które wykazały, że po okresie 2-5 lat stosowania, Tamoxifen wywołuje w rzeczywistości raka piersi!

Tak, więc Zeneca, inicjator Miesiąca Świadomości Raka Piersi i producent rakotwórczych wyrobów petrochemicznych, oraz rakotwórczych odpadów, okazuje się być wytwórcą leku przeciwko rakowi piersi, który wywołuje, co najmniej cztery różne typy nowotworu u kobiet.
Coś tu śmierdzi!

ZAGROŻENIA MAMMOGRAFIĄ

Kobiety są obecnie zachęcane do poddania się pierwszej mammografii wcześniej niż kiedykolwiek dotąd. Dawniej na prześwietlenie kierowano tylko kobiety w wieku 50 lat i starsze. Teraz kampania skierowana jest do kobiet 40 letnich, a nawet do 25 letnich. Jednak wykrywanie nowotworu przy pomocy mammografy to nie to samo, co ochrona przed nim. Pojawiają się wątpliwości, co do zasadności i wiarygodności mammogramów. Mammogram jest zdjęciem wykonanym przy użyciu promieni rentgenowskich. Z kolei według Amerykańskiego Stowarzyszenia Rakowego, jedyną uznawaną przyczyną nowotworu jest promieniowanie. Kiedy dochodzi do napromieniowania, nie ma żadnej bezpiecznej dawki. Dr Epstein ostrzega-Jest jednoznacznie udowodnione, że pierś, szczególnie u kobiet przed menopauzą, jest bardzo wrażliwa na promieniowanie, z szacowanym ryzykiem (nowotwór) wzrastającym o 1% wraz z każdym radem promieniowania rentgenowskiego. Zwiększa to o 20% ryzyko raka u kobiet, które w latach 70 - tych miały co roku 10 mammografii o przeciętnej dawce 2 radów, a o ponad 40% u kobiet po czterdziestce, które robiły pierwsze mammografy w latach 60 - tych, niekiedy co roku i niekiedy z jednorazową dawką od 5 do 10 radów. W roku 1995 Lancet doniósł, że odkąd w roku 1983 wprowadzono badania mammograficzne, liczba przypadków raka przewodowego In situ, który stanowi 12% wszystkich przypadków nowotworu piersi, wzrosła o 328%, z czego 200% spowodowane jest stosowaniem mammografii. Od czasu rozpoczęcia szeroko zakrojonych badań mammograficznych u kobiet przed 40 rokiem życia wzrost ten wyniósł ponad 3000%. Dodać należy, iż 5 do 15% przypadków tych badań daje fałszywe wyniki, wiec fałszywe, dodatnie wyniki oznaczają kolejne badania, a w konsekwencji większą dawkę promieniowania. Idąc dalej należy stwierdzić, że mammogramy nie są pewną metodą diagnostyczną i zbyt często prowadzą do zbędnych biopsji piersi - kosztownego, inwazyjnego zabiegu chirurgicznego, który wywołuje silny strach, ból, i uraz psychiczny u kobiet, które nowotworu nie mają. Jak podaje Merck Manual z 1998 roku, na każdy przypadek wykrytego nowotworu piersi, przypada od 5 do 10 kobiet, które niepotrzebnie przechodzą bolesną biopsję piersi. Dlaczego zatem mimo tych wszystkich dowodów ACS zaleca poddawanie się badaniom mammograficznym raz do roku, lub co dwa lata wszystkim kobietom po 40 - stce ( a nawet młodszym)?

Zróbmy małe obliczenie - 100 dolarów za mammogram u 62 milionów amerykańskich kobiet po czterdziestce i 1000 dolarów za biopsję u 1 do 2 milionów kobiet, daje razem przemysł przynoszący około 8 miliardów dolarów rocznie.

Jest jednak lepsza alternatywa - cyfrowa termografia podczerwona, w której nie używa się fizycznego nacisku ani promieniowania jonizującego. Można za jej pomocą wykryć raka piersi całe lata wcześniej niż jest to możliwe za pomocą mammogramów lub badania fizycznego.

Mammografia nie może wykryć guza, dopóki nie osiągnie on pewnej wielkości, czyli może wykryć go dopiero po długim rozwoju.

Termografia zdolna jest wykryć zagrożenie nowotworem piersi dużo wcześniej, ponieważ zauważa wczesne stany angiogenezy.
Angiogeneza jest to formowanie się nowych naczyń krwionośnych, mających dostarczać krew do guza, co jest konieczne do jego dalszego wzrostu.

Autor - Sherill Sellman

Źródło-dwumiesięcznik NEXUS nr 20, listopad-grudzień 2001.
Wydawca-Agencja Nolpress, skrytka pocztowa 41, 15-959 Białystok-2, tel:085-653-55-11,
nexus@nexus.media.pl, www.nexus.media.pl

Od autora storny

Badanie mammograficzne  jest zalecane jako profilaktyczne już po 40 roku życia.
Z uwagi na pewną szkodliwość - nie jest wskazane u kobiet w ciąży.

Cennym uzupełnieniem diagnostyki gruczołów piersiowych jest sonomammografia czyli ultrasonografia sutka (USG) - metoda całkowicie nieszkodliwa, wskazana już u młodych kobiet i dziewcząt.

Sonomammografia to badanie ultrasonograficzne piersi czyli bezbolesne badanie przy pomocy bezpiecznych ultradźwięków. Najczęściej badanie usg ma za zadanie stwierdzenie czy guzek ma charakter płynowy (torbiel - zmiana łagodna) czy tkankowy. 

Skąd wzięła się chemioterapia i radioterapia?
Na ile terapie te są skuteczne a na ile szkodzą pacjentom?
 Dlaczego mimo, że są to szkodliwe terapie, przyniosły one tak ogromne zyski ich twórcom
 - przestępcom z obozu Koncentracyjnego w Auschwitz - Oświęcim
Dlaczego ogromne zyski z niszczenia zdrowia ludziom, wciąż osiągają ich następcy?


Podobnie jest z lekami farmakologicznymi i szczepionkami - znane jest coraz więcej afer z nimi związanych.
Kiedy powiemy tym procederom pseudoleczniczym zwanym medycznymi - STOP?


HISTORIE PACJENTEK CHORYCH NA RAKA:

Dr R.Heinecke relacjonuje o pewnej pacjentce cierpiącej na guza piersi, która we Francji została całkowicie wyleczone z tego nowotworu dzięki kseroninie (prokseronina jest w soku z Noni). Jej lekarz zaproponował jej mastektomię. Pacjentka odpowiedziała mu, że wołałaby już umrzeć, niż zgodzić się na to. Tak więc zaproponował leczenie przy pomocy kseroniny (prokseronina jest w soku z Noni). Ów pacjentka zgodziła się na to. Przez dwa tygodnie aplikowano jej czystą kseroninę (prokseronina jest w soku z Noni). Badanie po dwóch tygodniach wykazało, że guz przestał już rosnąć. Interesujące przy tym było to, że komórki raka nie zostały zabite. Kseronina doprowadziła je do tego, że zaczęły z powrotem wykonywać funkcje, takie jak wykonują całkiem zdrowe komórki. Z biegiem czasu organizm kobiety był w stanie pozostałe komórki rakowe zastąpić przez całkiem nowe i zdrowe. Kobieta została całkowicie wyleczona z tego nowotworu.

*  *  *

"Jeśli chwalisz coś czego nie rozumiesz, to jest to błąd, ale gorszą rzeczą jest potępianie tego"
- Leonardo da Vinci

Moje zainteresowanie się naturalnymi składnikami diety, wyniknęło stąd, iż musiałam zadbać o stan swojego zdrowia z powodu zaparć ciągnących się od lat i innych dolegliwości. Kiedy dowiedziałam się że mam nowotwór złośliwy piersi, pilnie rozpoczęłam kurację większymi dawkami sokiem noni. Piłam 2 x dziennie po 2 miarki Polinesian NONI. Miałam także kamienie w pęcherzu żółciowym prawdopodobnie spowodowane blokadą cholesterolu w wątrobie i złym wydalaniem soli żółciowych w jelicie. Wszystko przez te wieloletnie zaparcia. Dowiedziałam się, że na 10 kobiet z z guzem piersi, aż 9  miało wcześniej różne problemy jelita. Byłam statystyczną jedną z dziewięciu kobiet w podobnej sytuacji. Zaproponowano mi na zaparcia kaktus opuncji - Nopalin, który pomógł mi odblokować jelito i wątrobę. Od kiedy stosowałam Nopalin oraz rozpoczęłam picie soku noni, natychmiast poczułam poprawę stanu zdrowotnego w całym organizmie. Moja wątroba jest zdrowsza, zniknęły po 2 miesiącach zaparcia,  a ja czuję się znacznie lepiej. Ruszył upragniony proces oczyszczania organizmu i zwiększyła się moja nadzieja na zdrowie.
Kiedy do codziennej diety dodałam ZENTHONIC - bogaty w najsilniejszy znany w przyrodzie antyoksydant - MANGOSTAN i wiele innych ochronnych przeciwnowotworowych antyoksydantów, poczułam, iż zmniejszyła się moja chroniczna depresja oraz przygnębienie z powodu choroby i wieloletnich problemów ze zdrowiem.  Zenthonic posiada ogrom energii słońca niezbędnej do życia i zdrowego funkcjonowania naszym komórkom, bo składa się z indyjskiego mangostan i wielu koncentratów owoców. Lepiej się czuję. Mam teraz dużo energii, aby w pełni wyzdrowieć.

Czasami wracam do myśli, że mogłabym dziś być bardzo chorą osobą, jakie obserwuję w około siebie po klasycznych terapiach, bez naturalnego wspomagania organizmu. Gdybym posłuchała rad swojego lekarza byłabym wśród tej grupy, a może już by mnie nie było po licznych chemioterapiach i kolejnych przerzutach?
Przecież kiedy pokazałam lekarzowi te naturalne produkty z myślą, że mi pomoże i z wielką w niego nadzieją, lekarz onkolog
skwitował te naturalne i nieszkodliwe specyfiki, bo zapewne nigdy nie uczono go na temat naturalnego wspomaganiu organizmu - nie oglądając dokładnie, nie czytając składu, skwitował  jednym zdaniem:  "złodzieje żerują na ludzkim nieszczęściu".

Lekarz z pewnością nie miał żadnej wiedzy na temat soku NONI, MANGOSTAN i innych naturalnych składników. Pewnie nie korzystał od dawna z wielu konferencji medycznych w kraju i na świecie, gdzie mówi się na temat najnowszych metod leczenia - naturalnych, na temat podstawowych przyczyn choroby jakimi są grzyby i inne pasożyty np. przywry. Nie umiał skorzystać z dobrodziejstw naturalny i nie rozumiał jak można to stosować, bo nie miał wiedzy na ten temat. Zachował się tak, jak o tego typu "wszystkowiedzących ludziach - monopolistach na wiedzę", pisał kiedyś Johann W von Goethe - " Czego człowiek nie rozumie, tym nie włada".

Nie posłuchałam go bo, dla mnie, okazał się on niedouczonym przeciętniakiem i nie stanowił żadnego autorytetu takiego, jak np. prof. Valeria Szedlak-Vadocz, której materiały naukowe pt. "Noni - indiańska morwa", czy "Biologicznie aktywne suplementy" miałam przyjemność wcześniej przeczytać. Przekonała mnie również książka Pana Jacka Skarbka pt. "NONI - Owoc zdrowia".

Zmieniłam szybko lekarza konsultanta potrzebnego mi tylko do okresowych badań. Nigdy nie pokazywałam mu, że biorę jakiekolwiek naturalne produkty wspomagające leczenie i ratujące moje zdrowie. Do dziś często zastanawiam się, dlaczego pewne medyczne prawdy, mimo że są udowodnione ponad wszelką wątpliwość, tak długo muszą czekać na akceptację zarówno przez świat medyczny, jak i ogół społeczeństwa?
Urszula.N,  kwiecień 2006

*  *  *

Anna G. z Monachium we wrześniu 1999 r. wyczuła na swojej piersi lekkie zgrubienie - guz był złośliwy, a dwa tygodnie później został zoperowany. Później spotkała ją seria zabiegów chemioterapii i naświetlania. Po pierwszej chemioterapii czuła się fatalnie i męczyły ja nudności. Na szczęście przyjaciółka przywiozła dla niej z USA naturalny sok z Noni. Miał on wzmocnić osłabiony system immunologiczny Anny. okazał się, iż zadziałał wspaniale. Wszystkie kolejne chemioterapie Anna przeszła bez problemu ku dużemu zaskoczeniu lekarzy obserwujących jej bardzo dobre samopoczucie i wyniki badań krwi.
Anna D.  jako dziennikarka po wyzdrowieniu, podzieliła się z czytelniczkami kilkoma cennymi radami:
"Recepta na powodzenie jest następująca: medycyna plus naturalny środek leczniczy plus optymizm".

*  *  *

Pani Luiza B. miała raka piersi z przerzutami na wątrobę.  Przed drugą chemią rozpoczęła kurację z Noni. Dzięki temu okres chemioterapii znosiła z dobrym samopoczuciem z doskonałymi wynikami krwi. Po zastosowaniu dwóch butelek, badania wykazały zniknięcie jednego z guzów na wątrobie i znaczne zmniejszeni się drugiego. Lekarze ze zdziwieniem obserwowali całą kurację oraz wyniki badań Pani Luizy.

*  *  *

Pewna pozornie "zdrowa" kobieta pragnąc nieco zrzucić wagi i odchudzić się postanowiła zastosować suplementy CaliVita wspomagające odchudzanie, a w tym Polinesian Noni. Już w pierwszym miesiącu zauważyła, iż dzieją się z nią jakieś dziwne rzeczy. Jej organizm co prawda powoli spadał z wagi, jednak z dróg rodnych wydobywały się dziwne "odchody". trwało tak około miesiąca. Po zrobieniu badań ginekologicznych oraz USG okazało się, iż podczas tej nietypowej kuracji odchudzająco - oczyszczającej "zniknęły" zupełnie mięśniaki macicy, które były od dawna zmorą naszej konsumentki. Jaj radości i zdziwieniu nie było końca.

*  *  *

W czerwcu 1996 dowiedziałam się że mam rak piersi. Byłem zdruzgotana. Kiedy nasz przyjaciel opowiedział nam o soku noni nie wierzyłam, że zwykły sok owocowy może zrobić coś dla mnie. Inny przyjaciel proponował nam witaminy, zapewniając nas, że jeśli będziemy przestrzegać zasad higieny, nie będę potrzebować operacji. Wydawało mi się bardziej prawdopodobne, że witaminy mi pomogą i kupowałam je przez trzy miesiące. Jesienią lekarz mi powiedział że umrę jeżeli nie poddam się operacji i najmniej napromieniowaniu. Byłam tak przestraszona, że wybrałam operację. Żyłam przez 1997 rok w przekonaniu że jestem wyleczona jak przekonał mnie doktor.
Doktorzy powiedzieli mi później, że myśleli, iż czuję się świetnie. W czerwcu 1998 powiedziano mi, że nastąpił przerzut na drugą pierś. Lekarze sugerowali mi wycięcie sutka i żebym nie opóźniała mojej decyzji, ponieważ rodzaj choroby, którą miałam był wieloogniskowy i inwazyjny. Odrzuciłam wycięcie sutka mówiąc im że zgadzam się tylko na biopsję. Powiedziałam, że chcę spróbować soku noni i chcę dać mu szansę. Jeśli wyniki biopsji będą niepomyślne, wtedy zgodzę się na operację. W ten sposób zaczęłam picie 6 miarek po 30ml soku noni dziennie, 3 miarki rano i 3 przed spaniem. Nie miałam żadnych skutków ubocznych i kiedy ponownie poszłam na biopsję 10 sierpnia 1998 roku, rentgenolog powiedział że nie znalazł niczego na mammografia. Powiedział że prawdopodobnie odwołają operację, ale kiedy zobaczyłam się z chirurgiem, powiedział mi, że musiałby zrobić biopsję i wysłać wynik do Londyńskiej Kliniki Raka by stwierdzić czy rak minął. 
Cztery dni po biopsji chirurg zadzwonił do mnie z wiadomością:,,,Nie wiemy co zrobiłaś, ale raka nie masz!”
Kiedy odpowiedziałam mu: ,,Wiem co robiłam”,
wtedy doktor sobie przypomniał: ,,Och tak piłaś jakiś sok”.
Odpowiedziałam, ,,Tak jest, piłam sok noni. Co teraz myślisz o tym soku?” ,
a doktor odpowiedział: ''Sprawił że nie czujesz bólu, prawda?''
Adrienne W., Kanada 21 sierpnia 1999 

*  *  *

W  grudniu  1998  wyczułam guzek w mojej prawej piersi. W kwietniu 1999 potwierdziła to mammografia.  W sierpniu 1999 maiłam  już  w  tym  miejscu  dwa  guzki  i  doktor  chciał  zrobić  mi operację.  Usłyszałam  o  soku noni  i zdecydowałam się spróbować go zamiast operacji. W wrześniu 1999 zaczęłam pić sok noni. W październiku 1999 oba guzki znikły! Po dwóch latach, regularne kontrole i wizyty u lekarza nie wykazują obecności żadnych guzków!
Cyntia B., USA 29 czerwca 2002

*  *  *

W tym samym czasie, jej 10 letni syn miał dziwne zgrubienie - guz - na piersi. Właściwie dawno zgrubienie to powinno być wycięte, ale rodzice wciąż się z tym wstrzymywali. Z wywiadu okazało się również, iż tak jak większość polskich dzieci, podstawą diety u niego było mleko. Oczywiście natychmiast wyeliminowaliśmy ten produkt z diety, zastępując ją dietą zgodną z grupa krwi. Od kiedy chłopiec rozpoczął kurację Polinesian Noni, guz szybko się wchłonął i nie pozostawił ani śladu po sobie.
(z osobistych doświadczeń autorów serwisu)

*  *  *

Moja  historia  opowiada  o  teściowej  Nancy,  której  nie  dawano  więcej  niż sześć miesięcy życia. Miała raka jajnika, który rozszerzał się na brzuch. Przechodząc operację i chemioterapię, zaczęła picie soku noni. Rak znikał a jej komórki krwi wracały do  normalnego  stanu.  Lekarze  byli  zdumieni!  Nie  mogli uwierzyć w jaki sposób jej system immunologiczny dał sobie radę! Obecnie teściowa jest uwolniona od raka i opowiada każdemu o soku noni! 
Michelle S., USA 21 kwietnia 2001 

*  *  *

W czerwcu 1996 dowiedziałam się że mam raka piersi. Byłem zdruzgotana. Kiedy nasz przyjaciel opowiedział nam o soku noni nie wierzyłam, że zwykły sok owocowy może zrobić coś dla mnie. Inny przyjaciel proponował nam witaminy, zapewniając nas, że jeśli będziemy przestrzegać zasad higieny, nie będę potrzebować operacji. Wydawało mi się bardziej prawdopodobne, że witaminy mi pomogą i kupowałam je przez trzy miesiące. Jesienią lekarz mi powiedział że umrę jeżeli nie poddam się operacji, albo co najmniej napromieniowaniu. Byłam tak przestraszona, że wybrałam operację. 
Żyłam przez 1997rok w przekonaniu że jestem wyleczona. Doktorzy powiedzieli mi później, że myśleli iż czuję się świetnie. W czerwcu 1998 powiedziano mi, że nastąpił przerzut na drugą pierś. Lekarze sugerowali mi wycięcie sutka i żebym nie opóźniała mojej decyzji, ponieważ rodzaj choroby, którą miałam był wieloogniskowy i inwazyjny. Odrzuciłam wycięcie sutka mówiąc im że zgadzam się tylko na biopsję. Powiedziałam, że chcę spróbować soku noni i chcę dać mu szansę. Jeśli wyniki biopsji będą niepomyślne, wtedy zgodzę się na operację. W ten sposób zaczęłam picie 6 mierek (6x30ml) soku noni dziennie, 3 miarki (3 x 30ml) rano i 3 przed spaniem. Nie miałam żadnych skutków ubocznych i kiedy poszłam na biopsję 10 sierpnia, rentgenolog powiedział, że nie znalazł niczego na mammografii.   Powiedział że prawdopodobnie odwołają operację, ale kiedy zobaczyłam się z chirurgiem, powiedział mi, że musiałby zrobić biopsję i wysłać wynik do Londyńskiej Kliniki Raka by stwierdzić czy rak minął. 
Cztery dni po biopsji chirurg zadzwonił do mnie z wiadomością:, “Nie wiemy co zrobiłaś, ale raka nie masz!”
Kiedy podniosłam telefon, odpowiedziałam “Wiem co robiłam.”
Wtedy doktor sobie przypomniał, “Och tak piłaś jakiś sok.”
Odpowiedziałam: “Tak jest, piłam sok noni. Co teraz myślisz o tym soku?”
a doktor odpowiedział, '' Sprawił że nie czujesz bólu, prawda?''  Adrienne W., Kanada 21 sierpnia 1999 

*  *  *

Cztery lata temu bawiłam się z moją osiemnastomiesięczną córką. W pewnym momencie kopnęła mnie w lewą pierś. Gdy pierś bolała  coraz  bardziej  poszłam do lekarza i on stwierdził, że mam raka piersi. Musiałam usunąć pierś.  Potrzebowałam szybko wyzdrowieć  ponieważ  mam  dziecko.  Siostra  powiedziała  mi  o  noni.  Piłam  dużo  przed operacją i chemoterapią. Doktor stwierdził  że  trzeba  ponowić  chemoterapię.   Tydzień  przed  następną  chemoterapią  dałam  mu  informacje  o  noni.  On przestudiował wszystko i powiedział mi żebym kontynuowała picie soku. Nie zwiększył już chemoterapii. Dziękuję noni i córce za oszczędzenie mojego życia…jeżeli ona nie kopnęłaby mnie, nie byłoby mnie dzisiaj. Loretta, USA 12 luty 2003 

*  *  *

Jestem 50 letnią kobietą. Miałam dokuczliwe bóle w lewej piersi. Zdiagnozowano je jako rak piersi.  Na szczęście miałam sok noni. Kiedy zaczęłam używanie soku wystarczyło 5 dni żeby bóle odeszły. Teraz jestem wolna od bólów i raka!  Estera M., Ghana, 30 lipca 2001

*  *  *

Mam pięćdziesiąt  dziewięć  lat  i  przez  trzydzieści  pięć  lat miałam wiele problemów ze zdrowiem. Mogę wspomnieć o kilku: problemy z trawieniem, zaparcia, drożdżaki, artretyzm, wielokrotnie półpasiec zawroty  głowy utrata słuchu, fibromylagia, bóle pleców i szyi, aż w końcu dopadł mnie rak  piersi. Ból był nieodłączną częścią  mojego  życia.  Kiedy  mój  przyjaciel  powiedział  mi  o  soku  noni i wszystkich jego korzyściach, zdecydowałam się spróbować.  Sok  poprawił  moje  zdrowie.  Wszystkie moje  obrzmienia  zeszły  i  nic mnie już nie boli. Dziękuję Bogu za ten cudowny owoc, który może pomóc wszystkim ludziom. America C., USA 21 kwietnia 2001 

*  *  *

W  grudniu  1998  wyczułam guzek w mojej prawej piersi. W kwietniu 1999 potwierdziła to mammografia.  W sierpniu 1999 miałam  już  w  tym  miejscu  dwa  guzki  i  doktor  chciał  zrobić  mi operację.  Usłyszałam  o  soku noni  i zdecydowałam się spróbować go zamiast operacji. W wrześniu 1999 zaczęłam pić sok noni. W październiku 1999 oba guzki znikły!
Po dwóch latach, regularne kontrole i wizyty u lekarza nie wykazują obecności żadnych guzków! 
Cyntia B., USA 29 czerwca 2002

*  *  *

W czerwcu 1996 dowiedziałam się że mam rak piersi. Byłem zdruzgotana. Kiedy nasz przyjaciel opowiedział nam o soku noni nie wierzyłam, że zwykły sok owocowy może zrobić coś dla mnie. Inny przyjaciel proponował nam witaminy, zapewniając nas, że jeśli będziemy przestrzegać zasad higieny, nie będę potrzebować operacji. Wydawało mi się bardziej prawdopodobne, że witaminy mi pomogą i kupowałam je przez trzy miesiące. Jesienią lekarz mi powiedział że umrę jeżeli nie poddam się operacji i najmniej napromieniowaniu. Byłam tak przestraszona, że wybrałam operację. Żyłam przez 1997 rok w przekonaniu że jestem wyleczona jak przekonał mnie doktor.
Doktorzy powiedzieli mi później, że myśleli, iż czuję się świetnie. W czerwcu 1998 powiedziano mi, że nastąpił przerzut na drugą pierś. Lekarze sugerowali mi wycięcie sutka i żebym nie opóźniała mojej decyzji, ponieważ rodzaj choroby, którą miałam był wieloogniskowy i inwazyjny. Odrzuciłam wycięcie sutka mówiąc im że zgadzam się tylko na biopsję. Powiedziałam, że chcę spróbować soku noni i chcę dać mu szansę. Jeśli wyniki biopsji będą niepomyślne, wtedy zgodzę się na operację. W ten sposób zaczęłam picie 6 miarek po 30ml soku noni dziennie, 3 miarki rano i 3 przed spaniem. Nie miałam żadnych skutków ubocznych i kiedy ponownie poszłam na biopsję 10 sierpnia 1998 roku, rentgenolog powiedział że nie znalazł niczego na mammografia. Powiedział że prawdopodobnie odwołają operację, ale kiedy zobaczyłam się z chirurgiem, powiedział mi, że musiałby zrobić biopsję i wysłać wynik do Londyńskiej Kliniki Raka by stwierdzić czy rak minął. 
Cztery dni po biopsji chirurg zadzwonił do mnie z wiadomością:,,,Nie wiemy co zrobiłaś, ale raka nie masz!”
Kiedy odpowiedziałam mu: ,,Wiem co robiłam”,
wtedy doktor sobie przypomniał: ,,Och tak piłaś jakiś sok”.
Odpowiedziałam, ,,Tak jest, piłam sok noni. Co teraz myślisz o tym soku?” ,
a doktor odpowiedział: ''Sprawił że nie czujesz bólu, prawda?''
Adrienne W., Kanada 21 sierpnia 1999 

*  *  *

Z mojej praktyki lekarskiej...

Pofilaktyka raka piersi...

Jestem wdową, emerytką w wieku 58 lat. Niestety, rok temu wykryto u mnie raka piersi, interwencja chirurgiczna i leczenie chemioterapią było nieuniknione. Obecnie czuję się znacznie lepiej, ale wciąż jestem bardzo słaba. Proszę mi zaproponować produkt, dzięki któremu mogę wzmocnić swój organizm i ograniczyć do minimum ryzyko, że ta okropna choroba znów mnie zaatakuje.

W Pani przypadku przydałaby się dieta zgodna z grupą krwi. Proponuję wypijać dużo płynów wyciskanych ze świeżych i surowych owoców (uwzględniając grupę krwi) lub zastosować ZenThonic. Mega Protect 4Life jest doskonałym źródłem antyoksydantów w tym flawonoidów, oprócz którego zalecam jeszcze zażywanie glonów w postaci produktu Ocean21 lub Spirulina Max, połączonego z Super CoQ10 oraz C-1000 (C 500 w większej dawce).

dr Edith Varga

 

ARTYKUŁY  PRASOWE  W  INTERNECIE:

CHEMIOTERAPIA - MEDYCZNA ROSYJSKA RULETKA
Enzymoterapia
PRO SELENIUM
Strażnik twojego zdrowia
Przeciwstawić się wszelkim dolegliwościom
OWOC MANGOSTANU KONTRA GUZY I RAK PIERSI
Wykaz czynników rakotwórczych dla ludzi
RAK PIERSI - POMOC POLINESIAN NONI
O raku bez paniki - wpływ żywienia na powstawania raka


Cennik                    wyślij link                          strona do druku